Zakupy dla żonki
-
DST
43.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
26.60km/h
-
VMAX
57.00km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Kalorie 694kcal
-
Sprzęt Włoski Ścigacz - Gianni Motta - Bonanza
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wysłała mnie żonka po materiał na sukienkę dla siostry, miałem skoczyć tylko do Europy, śmignąć nad Wisłokiem i wracać do domu, tak mi się spodobało, że w sumie ukręciłem prawie 43 kilometry... troszkę wiało momentami w buźkę ale ogólnie jechało się super i kilometry lekko uciekały. Po zakupach w Europie ruszyłem ul.Lwowską w kierunku ronda na Pobitnym, następnie Alejami Armii Wojska Polskiego w kierunku Załęża, ul.Załęską zapędziłem się w ulicę Spichlerzową, ale zapomniełem sobie że dalej nie ma asfaltu i musiałem zawrócić, ruszyłem dalej ulicą Załęską w stronę Trzebowniska, następnie skręt w Ciepłowniczą, Siemieńskiego, Batorego, Targowa, Naruszewicza, zjazd nad Wisłok i kita na Stadion obczaić jak idą prace, okazało się że wygląda to już całkiem przyzwoicie... wyjeżdżając ze stadionu pomyślałem że zrobię sobie pentelke przez Lisią Górę... jak pomyślałem tak też zrobiłem... wracając nad zalewem spotkałem znajomków krzątających się przy wielkim namiocie w kształcie UFO - wybudowali również pomost i będą wypożyczać pontony z silnikami elektrycznymi i rowerki... spoko patent, myślę że w słoneczne dni będą mieć ruch, po krótkiej bajerce wróciłem na zaporę i drugą stroną zalewu ruszyłem w kierunku Żwirowni - nową ścieżką rowerową która dojechałem do Kwiatkowskiego. Następnie Jachowicza, Gościnna, Miła i stuknęło 40 km... dalej już tylko Strażacka, Robotnicza, Wieniawskiego, Dunikowskiego HomeSweetHome...:-)



