Kwiecień, 2012
| Dystans całkowity: | 372.00 km (w terenie 137.00 km; 36.83%) |
| Czas w ruchu: | 17:53 |
| Średnia prędkość: | 20.80 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 75.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 1348 m |
| Suma kalorii: | 6274 kcal |
| Liczba aktywności: | 10 |
| Średnio na aktywność: | 37.20 km i 1h 47m |
| Więcej statystyk | |
Takie tam po mieście...
-
DST
30.00km
-
Czas
01:26
-
VAVG
20.93km/h
-
VMAX
39.00km/h
-
Temperatura
30.0°C
-
Sprzęt Włoski Ścigacz - Gianni Motta - Bonanza
-
Aktywność Jazda na rowerze
i znów Grochowiczna
-
DST
59.00km
-
Teren
45.00km
-
Czas
03:02
-
VAVG
19.45km/h
-
VMAX
61.00km/h
-
Temperatura
27.0°C
-
Kalorie 2429kcal
-
Podjazdy
261m
-
Sprzęt Giant Trance X4 - 2011
-
Aktywność Jazda na rowerze
co tu dużo pisać, znów walnąłem moją ulubioną traskę
Praca i RMK
-
DST
48.00km
-
Czas
02:50
-
VAVG
16.94km/h
-
Temperatura
26.0°C
-
Sprzęt Giant Trance X4 - 2011
-
Aktywność Jazda na rowerze
27.04.2012 Rzeszowska Masa Krytyczna - pt."na legalu po rynku" - pewnie większość osób nie zdaje sobie z tego sprawy, ale na rzeszowskim rynku obowiązuje zakaz ruchu, który nie dotyczy Urzędu Miasta i... orszaków ślubnych... celem masy było wskazanie absurdalnych przepisów których nie brakuje w naszym mieście... było nas +/- 170 osób a wiec ponad trzy razy więcej niż miesiąc temu... zabawa była przednia, specjalne podziękowania dla Snajpera i jego panien młodych - super się przygotowaliście...
Z żonką po mieście
-
DST
30.00km
-
Czas
01:27
-
VAVG
20.69km/h
-
VMAX
38.00km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Włoski Ścigacz - Gianni Motta - Bonanza
-
Aktywność Jazda na rowerze
Mój pierwszy start w maratonie MTB
-
DST
38.00km
-
Teren
38.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
19.16km/h
-
VMAX
57.00km/h
-
Temperatura
16.0°C
-
Podjazdy
608m
-
Sprzęt Giant Trance X4 - 2011
-
Aktywność Jazda na rowerze
No cóż lepiej późno niż wcale. Mój debiutancki start w maratonach MTB mogę uznać za udany. Choć wyników oficjalnych jeszcze nie ma, to jazda na prawie 14 kilogramowym bajku i 34 pozycja jak dla mnie bomba. To miała być zabawa i poczucie wyścigowego klimatu. Tak też było, bakcyl połknięty i na pewno numer 107 widniejący na mojej kierownicy na dłużej zagości na cyklokarpatach. Więcej napiszę jak wyniki zostaną już potwierdzone.
Objazd trasy Cyklokarpat - dystans Hobby
-
DST
26.00km
-
Teren
26.00km
-
Czas
01:24
-
VAVG
18.57km/h
-
VMAX
55.00km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
Kalorie 1211kcal
-
Podjazdy
479m
-
Sprzęt Giant Trance X4 - 2011
-
Aktywność Jazda na rowerze
W piątek po południu wybrałem się na objazd trasy rzeszowskiej edycji Cyklokarpat, rozpocząłem falstartem, gdyż jadą ulicą Sikorskiego nie trafiłem w ulicę Rodzinną, musiałem kawałek się wrócić. w planie miałem jazdę tak jak miało lecieć MEGA i GIGA, ale znów nie trafiłem która to ścieżka i podarłem w górę asfaltem. Dalej atrakcji już nie było, no może oprócz ataku krwiożerczej bestii (brudnego wielkiego Burka) po tym jak wypadłem z lasu na 11 kilometrze. Dalej trasa niezbyt wymagająca. Jechało mi się bardzo przyjemnie i to utwierdziło mnie że trzeba jutro wystartować...
Jak ja nie lubię wiatru
-
DST
32.00km
-
Teren
28.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
17.78km/h
-
VMAX
46.00km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Kalorie 630kcal
-
Sprzęt Giant Trance X4 - 2011
-
Aktywność Jazda na rowerze
Chciałem dziś wybrać się na objazd trasy cyklokarpat, ale wystraszyły mnie wiszące chmury, postanowiłem odwiedzić serwis Larego Zębatki, celem namierzenia stuków i puków w okolicach suportu... następnie ruszyłem bez określonego celu w stronę Lisiej Góry, nie chciałem oddalać się od miasta, bo chmury cały czas były niepewne. Z Lisiej ruszyłem jednak w stronę Boguchwały licząc że deszcz mnie nie dopadnie, a może uda mi się dojechać na budowę do kumpla. Po dotarciu na miejsce okazało się że Cinka na budowie nie ma. Postanowiłem ruszyć w kierunku starej kładki na Wisłoku celem kontroli, czy jeszcze żyje. Gdy dojechałem na miejsce okazało się że kładka żyje i wcale nie jest z nią tragicznie. Po przeprawie na drugą stronę zaczęło się Wmordewietrowe piekło. Średnia prędkość po płaskim terenie w granicach 15-18 km/h, po dojechaniu do ul.Kwiatkowskiego stwierdziłem że puszcze się ulicą Gościnną bo może miedzy domami będzie mniej wiało... wcale tak nie było... Po dotarciu do drogi 878 postanowiłem ją przeciąć i spróbować przebić się do Łanów, po niekończącej się wspinaczce pod wiatr wreszcie dotarłem w okolice przekaźnika... Miałem już dość choć licznik pokazywał dopiero 28 km... puściłem się na dół znanym zjazdem ze Skandii i do domciu,...było fajne choć noga słabo podaje.
Trening szosowy
-
DST
39.00km
-
Czas
01:26
-
VAVG
27.21km/h
-
VMAX
75.00km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Kalorie 750kcal
-
Sprzęt Włoski Ścigacz - Gianni Motta - Bonanza
-
Aktywność Jazda na rowerze
Robię nogę na ogórku
Zakupy dla żonki
-
DST
43.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
26.60km/h
-
VMAX
57.00km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Kalorie 694kcal
-
Sprzęt Włoski Ścigacz - Gianni Motta - Bonanza
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wysłała mnie żonka po materiał na sukienkę dla siostry, miałem skoczyć tylko do Europy, śmignąć nad Wisłokiem i wracać do domu, tak mi się spodobało, że w sumie ukręciłem prawie 43 kilometry... troszkę wiało momentami w buźkę ale ogólnie jechało się super i kilometry lekko uciekały. Po zakupach w Europie ruszyłem ul.Lwowską w kierunku ronda na Pobitnym, następnie Alejami Armii Wojska Polskiego w kierunku Załęża, ul.Załęską zapędziłem się w ulicę Spichlerzową, ale zapomniełem sobie że dalej nie ma asfaltu i musiałem zawrócić, ruszyłem dalej ulicą Załęską w stronę Trzebowniska, następnie skręt w Ciepłowniczą, Siemieńskiego, Batorego, Targowa, Naruszewicza, zjazd nad Wisłok i kita na Stadion obczaić jak idą prace, okazało się że wygląda to już całkiem przyzwoicie... wyjeżdżając ze stadionu pomyślałem że zrobię sobie pentelke przez Lisią Górę... jak pomyślałem tak też zrobiłem... wracając nad zalewem spotkałem znajomków krzątających się przy wielkim namiocie w kształcie UFO - wybudowali również pomost i będą wypożyczać pontony z silnikami elektrycznymi i rowerki... spoko patent, myślę że w słoneczne dni będą mieć ruch, po krótkiej bajerce wróciłem na zaporę i drugą stroną zalewu ruszyłem w kierunku Żwirowni - nową ścieżką rowerową która dojechałem do Kwiatkowskiego. Następnie Jachowicza, Gościnna, Miła i stuknęło 40 km... dalej już tylko Strażacka, Robotnicza, Wieniawskiego, Dunikowskiego HomeSweetHome...:-)
Wielkosobotnia walka z przeziębieniem
-
DST
27.00km
-
Czas
00:54
-
VAVG
30.00km/h
-
VMAX
44.00km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Kalorie 560kcal
-
Sprzęt Włoski Ścigacz - Gianni Motta - Bonanza
-
Aktywność Jazda na rowerze
Mimo przeziębienia i lekkiego charczenia w gardle, widząc za oknem nieśmiało wyglądające słonko, nie mogłem powstrzymać się i wsiadłem na włoskiego ścigacza. Trasa nie była zbyt długa, ale zawsze coś... :-)



