cooltomo prowadzi tutaj blog rowerowy

Rezerwat Wilcze

  • DST 70.00km
  • Teren 45.00km
  • Czas 04:04
  • VAVG 17.21km/h
  • VMAX 68.00km/h
  • Temperatura 38.0°C
  • HRmax 203(110%)
  • HRavg 116( 63%)
  • Kalorie 3482kcal
  • Podjazdy 1640m
  • Sprzęt Giant Trance X4 - 2011
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 1 maja 2012 | dodano: 01.05.2012

Dziś razem z żonką postanowiliśmy zmierzyć się z osławionym Rezerwatem Wilcze. Na dobrą sprawę to znaliśmy kierunek, ale nie wiedzieliśmy gdzie to dokładnie jest. Wyruszyliśmy z Zalesia grubo po 9 rano (wiedzieliśmy, że godzinę wcześniej ruszyli w tym samym kierunku Mayo z bratem i druga grupa z Arturem vel. Ackiem na czele) kierując się ul.Sikorskiego w kierunku Tyczyna, następnie skierowaliśmy się w kierunku Budziwoju - odbijaka na Przylasek i pierwszy podjazd, na którym żonka pięknie pracowała. Cały czas zastanawiałem się kiedy pęknie i powie mi że wracamy, ale ona nic... jedziemy dalej... po dotarciu do drogi łączącej Hermanową i Lubenię nie wiedzieliśmy za bardzo jak pojechać dalej, zdecydowaliśmy się na pierwszą lepszą drogę przez las co okazało się błędem i trzeba było się cofnąć. Ruszyliśmy dalej przyjemnym zjazdem przez las w kierunku Lecki cały czas nie będąc pewni że jedziemy dobrze. Na rozdrożu zaciekawił nas drogowskaz "Lecka - Wenecja" - nigdy w Wenecji nie byłem, a słyszałem, że jest pięknie, niewiele się zastanawiając ruszyliśmy pod górę, teren robił się coraz trudniejszy, a zalegające w lesie błoto świadczyło, że jesteśmy coraz bliżej. Po osiągnięciu szczytu i zerknięciu na notatki podjęliśmy decyzję, że kierujemy się żółtym szlakiem na prawo i to był błąd. Dotarliśmy do niemniej uroczego kamieniołomu na szczycie z pięknym widokiem na okolice. Czuliśmy, że jesteśmy niedaleko naszego celu. Niestety wybraliśmy zły kierunek i zaczęliśmy się oddalać od naszego celu którym był Patria. Ruszyliśmy w kierunku Sołonki, tam szybkie odbicie i kilka łyków śmierdzącej, ale ponoć leczniczej wody i ogień szybkim zjazdem w kierunku Straszydla, nawrotka i pod górę w kierunku Przylasku. W nogach mieliśmy już około 50 kilometrów i żonka lekko słabła, aczkolwiek pięknie walczyła z każdym podjazdem. Na podjeździe od Lubeni do Przylasku spotykamy Maya z ekipą, fajnie było spotkać znajome gęby. Dalej już razem zjeżdżamy z Przylasku w kierunku Budziwoja, szybkie zakupy w "Dwóch Bratankach" i sjesta nad zalewem, gdzie Mayo uświadomił nas jak niewiele brakowało nam do osiągnięcia celu. Przybiliśmy piątki i każdy ruszył w swoją stronę. Podsumowując wyjazd mega fajny, choć temperatura grubo przekraczająca 30 kilka stopni dawała się we znaki. Pozostał pewien niedosyt bo cel choć tak bliski nie został osiągnięty. Ale cóż, trzeba siąść znów na rower i zaliczyć krzyż na Patrii




komentarze
KRISS | 19:00 środa, 2 maja 2012 | linkuj Cóż następnym razem napewno wam sie uda,ten przysiółek Lecka Wenecja to paskudnie zapadniety dziura nic tam niema niby idzie tam czarny szlak,ale to skróty do przestanku pks i tyle.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa glebo
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]